kom. (7)
193
Szpan znad Wisły
Nie tylko kobiety pragną zwracać na siebie uwagę. Również mężczyźni chcą uchodzić
za atrakcyjnych. Otwarte granice, zagraniczne filmy i programy telewizyjne sprawiają, że Polacy wiedzą, co w światowej modzie piszczy. Gorzej niestety jest z wdrożeniem zachodnich wzorców do polskich warunków.
Stąd efekt finalny najczęściej jest nieudany a osobliwie przebrany jegomość wzbudza na ulicach niezdrowe zainteresowanie przechodniów.
Farbowany latynos
Jest to stosunkowo nowa odmiana poczciwego dresa, której cechą charakterystyczną jest nadnaturalnie ciemny kolor skóry. W zależności od zasobności portfela zawdzięcza swoją urodę częstemu leżakowaniu pod kwarcowym słońcem lub cudownym właściwościom samoopalających maści. Nieumiejętność obchodzenia się ze sztuczną opalenizną sprawia, że latynos przypomina czasem Azjatę lub emigranta z Czarnej Afryki.

Latynos to istota stadna, zacieśniająca więzi na osiedlowej siłowni, w solarium lub w podmiejskich dyskotekach. Coraz częstszym elementem autopromocji jest odpowiednio eksponujące efekty codziennej zabawy ciężarkami zdjęcie, zamieszczone na stronie portalu Nasza Klasa. Początkującym pozostaje prezentowanie się w pełnym umundurowaniu.
W ciągu dnia lansuje się w dresie – koniecznie z wyeksponowaną marką. Do kanonu znaków towarowych należą: łyżwa oraz trzy paski. Ubiór taki wymaga wielu wyrzeczeń, gdyż wśród kolegów „podróba nie przejdzie”. Wieczorem przebiera się w eksponującą złote łańcuchy, do połowy rozpiętą koszulę oraz czarne pantofle – od kilku sezonów najpopularniejsze są charakterystyczne buty z zadartymi do góry nosami – tak zwane borsuki.
Poza solarium dużą część życia spędza na siłowni. Tam też, w ramach hermetycznej wspólnoty językowej, komunikuje się z innymi przedstawicielami jego gatunku. Fachowa terminologia, pełna takich określeń, jak jabłczan kreatyny, arkinina, ryboza czy glutamina, w zasadzie uniemożliwia osobom postronnym dostanie się do tego ekskluzywnego grona. Poza tym latynos uwielbia szybką jazdę wypasionym samochodem. Ideałem jest dziesięcioletnie czarne BMW z przyciemnianymi szybami, obniżonym zawieszeniem oraz podświetlanym podwoziem. U progu środowiskowej kariery wystarczyć musi podobnie wystylizowany Fiat 126p lub Trabant z silnikiem Volkswagena Golfa.
Produkt kobietopochodny lub trendziasek
Jest to w zasadzie efekt uboczny odzieżowego uniformizmu. Jego życiowa dewiza to „carpe sale” czyli „chwytaj wyprzedaż”. Jednocześnie twierdzi, że brzydzi się pieniędzmi – stąd chce jak najszybciej się ich pozbyć. Przy użyciu zasobnego portfela rodziców kończy prywatne uczelnie, uczęszczając na modnie brzmiące kierunki.
Recepta na lans jest bardzo prosta i sprowadza się do eksponowania modnej odzieży w miejscach publicznych. Również w tym przypadku bardzo ważne są logotypy producentów. Tym razem są to nazwy wytwórców z wyższej półki – łyżwa odpada, trzy paski jedynie w wersji oldschool. Trendziasek odziany jest więc w spodnie rurki z opuszczonym stanem, koszulę w kratkę lub fabrycznie sfatygowany podkoszulek, skórzaną kurtkę oraz kapelusz. Czasami – puder, często – papieros, zawsze – damska torba.
Można go spotkać właściwie wszędzie tam, gdzie pojawienie się jest trendy. Bywa więc w modnej restauracji w bibliotecznym podziemiu, na modnym deptaku pod uczelnią lub w modnym sklepie z lanserską odzieżą.
Podklatkowiec
Szpan raczej recesywny. Szczególnie popularny w ostatniej dekadzie minionego stulecia. Blisko spokrewniony z dresboyem oraz latynosem znad Wisły. Z powodów ekonomicznych musiał ograniczyć środowisko swojego występowania do stojącej pod blokiem ławki. Jest ona praktycznie całym jego światem. Podklatkowiec broni jej zatem przed gołębiami, emerytami i matkami z dziećmi.
Długie przesiadywanie na ławce stwarza wiele możliwości lansu. Przede wszystkim chodzi tu o zwrócenie uwagi specyficznej kategorii dziewczyn. Podklatkowiec to miłośnik dziczyzny, polujący zazwyczaj na foczki, chociaż cielęcinką również nie pogardzi. Najbardziej popularne sposoby podrywu: „na browca” oraz „na komórkę”.
W zakresie ubioru niewiele odbiega od dziennego wydania latynosa. Marka jest ważna, jednak
już jej oryginalność – nie. Stąd trzy paski czy łyżwa pochodzą najczęściej z Wietnamu. Wygląd raczej nie zachęca do nawiązania znajomości. Objawy wodowstrętu. Ważne atrybuty: butelka złotego trunku oraz sprzęt grający.
Za miejsce swojego bytowania obrał sobie ławkę przy blokowej klatce schodowej. Poza tym raz w miesiącu można go spotkać w pośredniaku a regularnie – w osiedlowym sklepie monopolowym.
za atrakcyjnych. Otwarte granice, zagraniczne filmy i programy telewizyjne sprawiają, że Polacy wiedzą, co w światowej modzie piszczy. Gorzej niestety jest z wdrożeniem zachodnich wzorców do polskich warunków.
Stąd efekt finalny najczęściej jest nieudany a osobliwie przebrany jegomość wzbudza na ulicach niezdrowe zainteresowanie przechodniów.
Farbowany latynos
Jest to stosunkowo nowa odmiana poczciwego dresa, której cechą charakterystyczną jest nadnaturalnie ciemny kolor skóry. W zależności od zasobności portfela zawdzięcza swoją urodę częstemu leżakowaniu pod kwarcowym słońcem lub cudownym właściwościom samoopalających maści. Nieumiejętność obchodzenia się ze sztuczną opalenizną sprawia, że latynos przypomina czasem Azjatę lub emigranta z Czarnej Afryki.

Latynos to istota stadna, zacieśniająca więzi na osiedlowej siłowni, w solarium lub w podmiejskich dyskotekach. Coraz częstszym elementem autopromocji jest odpowiednio eksponujące efekty codziennej zabawy ciężarkami zdjęcie, zamieszczone na stronie portalu Nasza Klasa. Początkującym pozostaje prezentowanie się w pełnym umundurowaniu.
W ciągu dnia lansuje się w dresie – koniecznie z wyeksponowaną marką. Do kanonu znaków towarowych należą: łyżwa oraz trzy paski. Ubiór taki wymaga wielu wyrzeczeń, gdyż wśród kolegów „podróba nie przejdzie”. Wieczorem przebiera się w eksponującą złote łańcuchy, do połowy rozpiętą koszulę oraz czarne pantofle – od kilku sezonów najpopularniejsze są charakterystyczne buty z zadartymi do góry nosami – tak zwane borsuki.
Poza solarium dużą część życia spędza na siłowni. Tam też, w ramach hermetycznej wspólnoty językowej, komunikuje się z innymi przedstawicielami jego gatunku. Fachowa terminologia, pełna takich określeń, jak jabłczan kreatyny, arkinina, ryboza czy glutamina, w zasadzie uniemożliwia osobom postronnym dostanie się do tego ekskluzywnego grona. Poza tym latynos uwielbia szybką jazdę wypasionym samochodem. Ideałem jest dziesięcioletnie czarne BMW z przyciemnianymi szybami, obniżonym zawieszeniem oraz podświetlanym podwoziem. U progu środowiskowej kariery wystarczyć musi podobnie wystylizowany Fiat 126p lub Trabant z silnikiem Volkswagena Golfa.
Produkt kobietopochodny lub trendziasek
Jest to w zasadzie efekt uboczny odzieżowego uniformizmu. Jego życiowa dewiza to „carpe sale” czyli „chwytaj wyprzedaż”. Jednocześnie twierdzi, że brzydzi się pieniędzmi – stąd chce jak najszybciej się ich pozbyć. Przy użyciu zasobnego portfela rodziców kończy prywatne uczelnie, uczęszczając na modnie brzmiące kierunki.
Recepta na lans jest bardzo prosta i sprowadza się do eksponowania modnej odzieży w miejscach publicznych. Również w tym przypadku bardzo ważne są logotypy producentów. Tym razem są to nazwy wytwórców z wyższej półki – łyżwa odpada, trzy paski jedynie w wersji oldschool. Trendziasek odziany jest więc w spodnie rurki z opuszczonym stanem, koszulę w kratkę lub fabrycznie sfatygowany podkoszulek, skórzaną kurtkę oraz kapelusz. Czasami – puder, często – papieros, zawsze – damska torba.
Można go spotkać właściwie wszędzie tam, gdzie pojawienie się jest trendy. Bywa więc w modnej restauracji w bibliotecznym podziemiu, na modnym deptaku pod uczelnią lub w modnym sklepie z lanserską odzieżą.
Podklatkowiec
Szpan raczej recesywny. Szczególnie popularny w ostatniej dekadzie minionego stulecia. Blisko spokrewniony z dresboyem oraz latynosem znad Wisły. Z powodów ekonomicznych musiał ograniczyć środowisko swojego występowania do stojącej pod blokiem ławki. Jest ona praktycznie całym jego światem. Podklatkowiec broni jej zatem przed gołębiami, emerytami i matkami z dziećmi.
Długie przesiadywanie na ławce stwarza wiele możliwości lansu. Przede wszystkim chodzi tu o zwrócenie uwagi specyficznej kategorii dziewczyn. Podklatkowiec to miłośnik dziczyzny, polujący zazwyczaj na foczki, chociaż cielęcinką również nie pogardzi. Najbardziej popularne sposoby podrywu: „na browca” oraz „na komórkę”.
W zakresie ubioru niewiele odbiega od dziennego wydania latynosa. Marka jest ważna, jednak
już jej oryginalność – nie. Stąd trzy paski czy łyżwa pochodzą najczęściej z Wietnamu. Wygląd raczej nie zachęca do nawiązania znajomości. Objawy wodowstrętu. Ważne atrybuty: butelka złotego trunku oraz sprzęt grający.
Za miejsce swojego bytowania obrał sobie ławkę przy blokowej klatce schodowej. Poza tym raz w miesiącu można go spotkać w pośredniaku a regularnie – w osiedlowym sklepie monopolowym.
Tomasz Borkowski






















