kom. (1)
114
Strachy i obawy dziecięce
Strach to naturalny towarzysz człowieka od zarania wieków, czasem wielki sprzymierzeniec, czasem paraliżujący wróg. U dzieci niepokoje i obawy odgrywają szczególnie ważną rolę – radzenie sobie z nimi przygotowuje do życiowych wyzwań.
Właściwie powinniśmy błogosławić strach u naszych dzieci – to on chroni je przed ogniem, głębokimi ciemnym studniami czy warczącymi psami. Bez wiedzy życiowej i bolesnych doświad
czeń obawa jest często jedynym środkiem powstrzymującym małego odkrywcę przed mogącym skończyć się tragicznie eksperymentowaniem.
Najczęstsze, naturalne niepokoje dzieci wiążą się z obcymi osobami, separacją od rodziców, surrealistycznymi potworami z bajek i telewizji. Dopiero w wieku ok. 7 lat zaczynają rozwijać się osadzone w realiach strachy, związane z zagrożeniami typu upadek z drzewa czy kara za jedynkę w szkolę. Najczęściej te obawy, zmieniające się wraz z dojrzewaniem, przemijają, gdy pojawiają się nowe i jest to proces jak najbardziej normalny. Problem zaczyna się, gdy dziecko nie potrafi uwolnić się od spirali narastającego strachu, który utrudnia codzienne funkcjonowanie i powoduje długotrwałe zmiany w psychice, np. gdy obawa przed odrzuceniem ze strony kolegów robi z naszej pociechy odludka i uniemożliwia mu naukę podstawowych zdolności współżycia w społeczeństwie.
W rzeczywistości wiele dorosłych zaburzeń psychologicznych ma swoje korzenie właśnie w dziecięcych strachach, które wymknęły się spod kontroli. Jeśli więc twoje dziecko zaczyna wykazywać objawy nerwowe typu nagła impulsywność, tiki, wybuchy, pocące się dłonie czy kołatanie serca, a poza tym uskarża się często na bóle brzucha, głowy i zębów to dobry powód, aby porozmawiać z nim o ewentualnych niepokojach i w razie potrzeby udać się do specjalisty. Przedłużony stan nerwowej strachliwości prowadzi często bowiem do rozwoju fobii – zjawiska o bardzo silnym i uporczywym charakterze.
Rodzice mogą jednak pomóc swojemu dziecku rozwinąć spokój i na tyle wysoki poziom wiary w siebie, żeby uniknąć fobii. W jaki sposób?
Właściwie powinniśmy błogosławić strach u naszych dzieci – to on chroni je przed ogniem, głębokimi ciemnym studniami czy warczącymi psami. Bez wiedzy życiowej i bolesnych doświad
czeń obawa jest często jedynym środkiem powstrzymującym małego odkrywcę przed mogącym skończyć się tragicznie eksperymentowaniem. Najczęstsze, naturalne niepokoje dzieci wiążą się z obcymi osobami, separacją od rodziców, surrealistycznymi potworami z bajek i telewizji. Dopiero w wieku ok. 7 lat zaczynają rozwijać się osadzone w realiach strachy, związane z zagrożeniami typu upadek z drzewa czy kara za jedynkę w szkolę. Najczęściej te obawy, zmieniające się wraz z dojrzewaniem, przemijają, gdy pojawiają się nowe i jest to proces jak najbardziej normalny. Problem zaczyna się, gdy dziecko nie potrafi uwolnić się od spirali narastającego strachu, który utrudnia codzienne funkcjonowanie i powoduje długotrwałe zmiany w psychice, np. gdy obawa przed odrzuceniem ze strony kolegów robi z naszej pociechy odludka i uniemożliwia mu naukę podstawowych zdolności współżycia w społeczeństwie.
W rzeczywistości wiele dorosłych zaburzeń psychologicznych ma swoje korzenie właśnie w dziecięcych strachach, które wymknęły się spod kontroli. Jeśli więc twoje dziecko zaczyna wykazywać objawy nerwowe typu nagła impulsywność, tiki, wybuchy, pocące się dłonie czy kołatanie serca, a poza tym uskarża się często na bóle brzucha, głowy i zębów to dobry powód, aby porozmawiać z nim o ewentualnych niepokojach i w razie potrzeby udać się do specjalisty. Przedłużony stan nerwowej strachliwości prowadzi często bowiem do rozwoju fobii – zjawiska o bardzo silnym i uporczywym charakterze.
Rodzice mogą jednak pomóc swojemu dziecku rozwinąć spokój i na tyle wysoki poziom wiary w siebie, żeby uniknąć fobii. W jaki sposób?
- Nie bagatelizuj żadnych obaw – jakkolwiek mogą się wydawać trywialne, dziecko uważa je realistyczne i rozmowa ma sens jedynie wtedy, gdy potraktujesz „wroga” serio.
- Nie próbuj pomagać dziecku poprzez komentarze typu „nie bądź śmieszny” czy „co to za głupoty!”.
- Nie stosuj terapii szokowej - jeśli dziecko boi się myszy nie próbuj przełamać strachu pożyczając trzy gryzonie od sąsiadki; bądź wrażliwy i z empatią staraj się towarzyszyć dziecku w stresujących je sytuacjach.
- Postaraj się nauczyć swoją pociechę oceniać poziom strachu w skali 1 do 10 – to da jej poczucie, że nad niektórymi obawami można samemu przejść do porządku dziennego, zaś sam proces oceniania i racjonalizowania może pomóc obniżyć odczuwane emocje.
- Staraj się pokazać mu strategię radzenia sobie ze strachem, np. kontaktu ze straszącym czynnikiem w całkowicie przyjaznym i akceptowanym przez dziecko otoczeniu. Inną metodą jest uczenie pozytywnych oświadczeń typu „mogę to zrobić” czy „będzie dobrze”, które nasz maluch powinien zawsze powtarzać sobie, gdy ogarnia go niepokój.
Agata Chabierska




















