Silikon refundowany przez służbę zdrowia?
"Bez piersi nie ma raju" - to hasło kampanii znanego wenezuelskiego polityka - Gustava Rojas. Co kobiecy biust ma wspólnego z polityką? Okazuje się, że jednak ma. I to dużo.

Wenezuela znana jest z pięknych kobiet, które są doprowadzane do absolutnej perfekcji dzięki chirurgii plastycznej. To chyba jedyny kraj, w którym rodzice od najmłodszych lat inwestują w wygląd swoich córek. Absolutny kult ciała sprawia, że już nastolatki wprowadzają do swoich ciał silikon, a każda niedoskonałość jest niwelowana skalpelem. Powiększone piersi, płaski brzuch oraz kolagenowe usta należą do standardów kanonu urody. Operacja plastyczna piersi jest wykonywana od 16 roku życia, podczas gdy kobiece krągłości potrafią się formować do 25 roku. Niemniej jednak państwo "idzie na przód" i wpadło na kolejny fantastyczny pomysł - będą refundować kobietom powiększanie piersi. Absurdalne? Tak, ale jednak prawdziwe. Pomysł padł podczas narodowego zgromadzenia i już na ten cel są zgromadzane fundusze.
A wszystko zaczęło się od słów prezydenta, Hugo Chaveza, który stwierdził, że: "Biedne dziewczyny nie dość, że są biedne, to jeszcze źle wyglądają. Różnice w wyglądzie pogłębiają różnice społeczne, dlatego proponuję zamknąć wszystkie kliniki chirurgii plastycznej."
Pomysł głowy państwa został oczywiście bez ogródek wyśmiany. Ba! Został nawet skrytykowany przez dziewczyny uboższe, bo jak same twierdzą, być może kiedyś będzie je na to stać. Jednak na pomoc wenezuelskiej płci pięknej przyszła Maria Eugenia Bellorin - polityczne utrapienie prezydenta. Założyła specjalny komitet, nagłośniła sprawę, obiecała silikonowe gwiazdki z nieba dla każdej "potrzebującej" dziewczyny. Noty jej partii znacznie wzrosły i tak powstał specjalny fundusz socjalny...
Listy oczekujących już są zapełnione, tak więc Wenezuela stanie się niebawem krajem krągłych piersi. Być może teraz przyszedł czas na maskotkę narodową w formie kobiecego biustu?




























