Seksualna surogatka - czym się zajmuje?
Jest połączeniem seksuologa, psychologa, trenerki, nauczycielki, przyjaciółki, a gdy zajedzie potrzeba, to i... kochanki. Padma Deva, której artykuł poświęcił w ostatnim czasie Daily Mail, sama siebie nazywa „seksualną surogatką”. Na czym polega jej praca?

Miejsce spotkania? Zacisze pokoju hotelowego. Terapeutka? 31-letnia atrakcyjna brunetka. Pacjent? Mężczyzna, cierpiący z powodu nieudanego życia miłosnego. Cel? No właśnie, co właściwie mają na celu spotkania z seksualną surogatką? Czy pod woalką, rzekomej „terapii” nie chodzi o najstarszą na świecie transakcję na linii damsko-męskiej? Padma Deva, w artykule Daily Mail, odpiera te zarzuty. Na jej metaforyczną kozetkę trafiają mężczyźni, których relacje z kobietami pozostawiają wiele do życzenia. Zarówno te uczuciowe, jak i te seksualne. Kobieta ma podobno na swoim koncie wiele spektakularnych sukcesów, liczonych w orgazmach swoich pacjentów i ich partnerek. A terapii poddawane są takie dolegliwości, jak zaburzenia erekcji, przedwczesny wytrysk, brak doświadczenia seksualnego czy paraliżująca nieśmiałość. Padma Deva na wszystko znajdzie sposób. I nie zaprzecza, że czasem tym "sposobem" jest bezpośrednia demonstracja czynności, które podczas aktu seksualnego należy wykonać. Czyli prosto rzecz ujmując: seks z pacjentem.
Do uzdrawiającego łoża seksualnej surogatki trafiają panowie w różnym wieku i z różnych środowisk. Są wśród nich lekarze, prawnicy, studenci i robotnicy. W wieku od 25 do 65 lat. Niektórzy są żonaci, inni – nie. Wszystkich jednak łączy jedno – brak satysfakcji z pożycia seksualnego. Padma Deva pomaga tym, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z seksem, a ze względu na obawę przed porażką boją się konfrontacji z partnerką, na której im zależy. A także tym, którzy wprawdzie pewne doświadczenia już mają, jednak są one nie dłuższe niż 30 sekund... Za sprawą terapii, podobno ich stosunki wydłużają się nawet do 10 minut.
Podczas sesji, seksualna surogatka rozmawia ze swoim pacjentem oraz uczy go pewnych ćwiczeń, które mają pomóc rozwiązać jego problemy. I choć z pozoru to wszystko brzmi nieco absurdalnie, to podobno ma solidne naukowe podstawy. Terapia opiera się bowiem na wynikach badań, które przez 11 lat prowadzili Williama H. Masters i Virginia E. Johnson, którzy przetestowali, i jak sami mówią, potwierdzili metodę seksualnych surogatek jako skuteczną. Co więcej, kwalifikacje kobiety potwierdzone są ceryfikatem Międzynarodowego Stowarzyszenia Surogatek, które szkoli i wspiera kandydatki na miłosne trenerki. Wszystko ma odbywać się zgodnie z zasadami etyki i profesjonalizmu. Zatem wygląda na to, że zapotrzebowanie rynku właśnie zainicjowało powstanie nowego zawodu. Tylko czekać, aż moda na seksualne surogatki dotrze również do Polski.
Oczywiście metoda ma również wielu przeciwników, najbardziej złośliwi mówią, że psychologia zlała się z prostytucją. Bardziej wyrozumiali twierdzą, że taka forma terapii partnerskiej jedynie doraźnie zalecza dolegliwości, nie ucząc przy tym budowania intymnej relacji z drugą osobą. Nietrudno zgodzić się z faktem, że taka metoda leczenia życia miłosnego może wywoływać kontrowersje i skrajne emocje. Szczególnie u żon potencjalnych pacjentów. Sama Padma Deva ucina wszelkie dyskusje na ten temat stwierdzeniem, iż każdy klient, z którym pracowała, kończył terapię z odbudowanym poczuciem własnej wartości. Zatem, co tu dużo mówić. Ma kobieta talent.
























