kom. (8)
135

Mieć to być, czyli świat według lansera

Początek lat 90. Telewizja Polska emituje bajkę dla najmłodszych widzów pt. „Inspektor Gadżet”, której fabułą są przygody niezbyt inteligentnego, wyposażonego w wiele technicznych udoskonaleń detektywa.

Niecałe dwadzieścia lat później takich „Inspektorów od gadżetów” mamy w Polsce trzech na metr kwadratowy. Nie, nie dlatego, że wprowadzili w życie nowatorskie rozwiązania stosowane przez animowanego detektywa. Współcześni gadżeciarze to osoby silnie uzależnione od potrzeby posiadania - od karty kredytowej, która otwiera przed nimi drzwi do raju (czytaj: do sklepów), do malutkiego, świecącego breloczka na komórkę.

Mieć to być, czyli świat według lansera

Gadżety są automatycznie przypisane do danego typu osoby, która na co dzień lubi zajmować się lansem. Zatem można teraz zaprezentować kandydatkę nr 1. To dziewczyna, która lubi wydawać pieniądze i lubi wydawać się fajna. Określa się ją współcześnie „bananowym dzieckiem” lub w skrócie „bananówą”. Ma bogatych sponsorów, których nazywa mamą i tatusiem (bo to on głównie rozpieszcza swoją córeczkę). Ale nie dajmy się zwieść pozorom – bananówa jest ambitna, idzie na studia, z pewnością nie byle jakie. W wolnych chwilach oddaje się swojemu zgubnemu nałogowi – zakupom w centrach handlowych, w których spędza trzy czwarte dnia, zaliczając kosmetyczkę lub fryzjera i dietetyczny lunch. Jej znakiem rozpoznawczym są metki (nie)chcący wystające z ubrań, papierowe torby z logo firmowych sklepów i mnóstwo akcesoriów, m.in. futrzany futerał na komórkę nowej generacji, duże bransoletki i najmodniejsze okulary. Na zajęcia biegnie z plastikowym kubkiem kawy obowiązkowo ze Starbucksa lub Coffee Heaven, robi notatki w fajnych zeszytach, a po zajęciach pali mentolowe Slimy, które podpala wyszukaną w konstrukcji zapalniczką. W autobusie czyta tylko magazyny kobiece z najwyższej półki lub te w całości poświęcone modzie, stylowi i shoppingowi. Taki dyskretny urok burżuazji. Jej motto: „Jak cię widzą, tak cię piszą” i „Pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero zakupy”.

A teraz trochę skrajności. Przedstawmy kandydatkę numer 2. To typ chłodnej, ambitnej intelektualistki-indywidualistki, trochę chłopczycy. Nie biega na solarium, lubi nieco zbuntowane, aczkolwiek naturalne fryzury, styl sportowy, lecz wyszukany (np. wąskie spodnie z szerokim krokiem, modne, kolorowe trampki, a w porze deszczowej – gumowce w kwiatki). Studiuje wnikliwe, nawet dwa kierunki, interesuje się ambitnym kinem (dobrze jeśli to tzw. kino niezależne) i muzyką z pogranicza kilku znanych gatunków i czegoś, czego przeciętniak nie zna. Nosi awangardowe okulary, najlepiej z grubymi oprawkami. W rękach najczęściej dzierży książkę o gabarytach cegły i papierosa. Oprócz uczelni, lansuje się też w modnych, lecz kameralnych klubach, w wyszukanym towarzystwie. Nie zawsze znajdziesz z nią wspólny język. Jej modnymi gadżetami są przeważnie części garderoby, jak getry na butach, ciekawa biżuteria, ozdoby, ćwieki itp., ale też przedmioty niezbędnego użytku jak iPod, iPhone i olbrzymie jak rogale słuchawki. Jej lans polega na robieniu czegoś inaczej, niż robią to inni wokół. Aczkolwiek lans to lans. Lansuje swoją nieprzeciętną osobowość. Jej motto: „Moda przemija, styl pozostaje”.

Kandydatka numer 3 to chyba najbarwniejsza postać, dla której lansowanie jest jak zawód. Z przodu przypomina bohaterkę brazylijskiej telenoweli, a to za sprawą jej utlenionych na biel jeszcze bielszą włosów, maski pudrowej pod którą kryje się zupełnie inna facjata oraz nienagannie tandetnego ubioru rodem z okładek czasopisma dla dziewczynek „Barbie”. Jej gadżety są przeważnie różowe, futrzane i plastikowe, choć ona sama nie jest już nastolatką. Wykształcenie „dżagi” jest niższe niż jej mniemanie o sobie. Zna swoją wartość, choć zachowanie, zwłaszcza w samczym towarzystwie, przeczy temu. Posługuje się ograniczonym zasobem słów. Znana jest jej słabość do lateksowych strojów i wysokich do brody kozaków, latem wymiennych na wysokie szpilki nieproporcjonalne do całości. Dżagę można spotkać w klubach, gdzie kusząco wywija swoimi ponętnymi czterema literami, a za każdego postawionego drinka jest w stanie nawet porozmawiać z potencjalnym obiektem zainteresowań. Lans jest jej sposobem na życie, gdyż nie ma lepszej promocji jak promocja swojej „wyrobionej” urody do celów zawodowych i matrymonialnych. Nieodłącznym atrybutem w jej dłoniach opatrzonych znakiem tipsowym są kolorowe drinki, papieros i świecąca komórka. Kocha kosmetyki, nieważne jakiej firmy, ważne by były kolorowe. Lansuje się również w solarium, z którego siłą ją trzeba wyciągać, choć zapytana o korzyści nie wspomni o witaminie D, tylko o tym, że z opalenizną świetnie komponuje się srebrna biżuteria. Jej motto: „Nieważne co w głowie, ważne co na głowie” i „Patrz, ale nie dotykaj (choć w sumie możesz)”

Gadżetomania rośnie w siłę, bo ludziom ponoć żyje się dostatniej. Pokaż mi swoje akcesoria lanserskie, a powiem ci którym typem lansiarza/raki jesteś. Bo którymś na pewno. Dziś nawet jak się nie lansujesz, to lansujesz się właśnie tym, że się nie lansujesz. „Inspektor Gadżet” nie dorówna ci.

Anna Brzeźnicka
OCEŃ
4.00/4  OCEN
Tagi

Skomentuj Mieć to być, czyli świat według lansera

Autor
Tytuł
Treść

Komentarze (8) - Mieć to być, czyli świat według lansera

autorka :)
Niedziela | 15 Lis 09, 21:59
0    nie oceniono 0
autorka :)
Re: Mieć to być, czyli świat według lanseraCelowo przerysowałam temat; to nie krytyka. Wydobyłam najbardziej typowe cechy przedstawionych osób i podkolorowałam je. Taki obraz w krzywym zwierciadle, trochę naciągany. Sama zapewne mam cechy któregoś z typów, może z każdego nawet. Nikogo nie chciałam obrazić ani skrytykować. W końcu to felieton - nagięty, przewrotny i subiektywny :)...
Gość We-Dwoje.pl
Piątek | 13 Lis 09, 15:48
0    nie oceniono 0
Gość We-Dwoje.pl
Re: Mieć to być, czyli świat według lanseratrochę chyba oderwane od rzeczywistości mimo wszystko i przerysowane, zapewne celowo, ale co to ma na celu?
:)
Piątek | 13 Lis 09, 17:45
0    nie oceniono 0
:)
Re: Re: Mieć to być, czyli świat według lanserafelietony mają to do siebie, że przerysowują problem... ot co!
gosc2
Piątek | 13 Lis 09, 18:15
0    nie oceniono 0
gosc2
Re: Re: Re: Mieć to być, czyli świat według lanseraale ze co? ze nie mozna se kupic kawy w cofee heaven jak ktos lubi? czy iPoda? BZdurrra...
Gość We-Dwoje.pl
Piątek | 13 Lis 09, 11:23
0    nie oceniono 0
Gość We-Dwoje.pl
Re: Mieć to być, czyli świat według lanserano nie wiem, ja tam takich ludzi nie znam...
:)
Piątek | 13 Lis 09, 11:33
0    nie oceniono 0
:)
Re: Re: Mieć to być, czyli świat według lanserateż nie znam, ale może niektórzy w innych kręgach się obracają ;)
grześ
Piątek | 13 Lis 09, 15:54
0    nie oceniono 0
grześ
Re: Re: Re: Mieć to być, czyli świat według lanserawypisz wymaluj wśród młodzieży jest mnóstwo takich osób, należących do jednego z tych typów lub podobnych, raczej wśród uczennic i studentów, ale to, że ktoś modnie się ubiera nie znaczy że się lansuje, teraz cokolwiek nie zrobisz jest nazywane lansem, nawet jak masz ochotę na kawę i se ją kupisz to ci ktoś napisze artykuł, że się lansujesz....więcej »
Gość We-Dwoje.pl
Piątek | 13 Lis 09, 00:17
0    nie oceniono 0
Gość We-Dwoje.pl
Re: Mieć to być, czyli świat według lanseradobre :)
Napisz komentarz i dołącz do dyskusji - Mieć to być, czyli świat według lansera

Podobne do Mieć to być, czyli świat według lansera

Zobacz
ostatnie wydanie tygodnika

Wysłanie formularza jest jednoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu We-Dwoje.pl

konkursy We-Dwoje.pl