Krwawy seks
Ponoć rodzą się z niego rude dzieci. Ponoć brzydzą się go mężczyźni. Ponoć nie cierpią go kobiety.
A jednak ludzie na całym świecie regularnie kochają się podczas tych trudnych dla kobiety i przeklętych dla mężczyzny dni. I to nie bez przyjemności. Oczywiście, podstawowy problem tkwi w krwi, której widok zdrowego człowieka przyprawia o dreszcze, a nawet terror. Jak tego faceta, który budzi się rano z kobietą, która właśnie dostała okres, widzi, że jest zakrwawiony od pasa po tors i zaczyna szukać śmiertelnych ran na ciele.

Większość obaw i wątpliwości wynika oczywiście z zabobonów, które w niewiarygodny sposób utrudniają życie nawet w XXI wieku. Tymczasem krew miesiączkowa nie jest ani „brudna” ani „zła”, ani nie stanowi tabu czy przekleństwa płci pięknej. I to nie jest tak, że kochając się pogłębiasz jakąś ranę, bo w tym przypadku to po prostu naturalny płyn, który musi wydostać się na zewnątrz i penisowi nie zrobi na pewno żadnej krzywdy.
W rzeczy samej seks miesiączkowy ma wiele zalet. Przede wszystkim złośliwe hormony czynią nas zwykle napalonymi bardziej niż króliki na łące, a biorąc pod uwagę, że statystyczna kobiet nie odczuwa ciągłego apetytu na seks, szkoda marnować taką ognistą okazję. I nawet, jeśli menstruacji towarzyszą nieprzyjemne bóle i skurcze, to orgazm jest naprawdę najlepszym lekarstwem i środkiem przeciwbólowym rozkurczającym podbrzusze. Ryzyko pojawiania się owulacji jest w tym czasie znikome, stąd ciąża również nie stanowi poważnego zagrożenia, bo nawet gdyby, zapłodnione jajeczko byłoby najprawdopodobniej od razu wydalone. Wreszcie, wiele kobiet obserwuje nagłe zakończenie okresu po współżyciu - ot, nagłe orgiastyczne skurcze macicy wydzielają szybciej resztki krwi. Zaskakujące, ale to też „prime time” na łatwe dochodzenie do ekstazy, zwłaszcza dla tych, które mają problem ze szczytowaniem na co dzień.
Naturalnie, miesiączka nie chroni przed chorobami wenerycznymi i zawsze wymaga trochę ostrożności ze względów czysto porządkowych. Róbmy to więc na ręczniku i raczej w statycznych pozycjach na pieska lub misjonarza, bo krwawa kowbojka może być kroplą za dużo w szklance męskiej wyrozumiałości.
A co z kobietami, które na czas miesiączki dałyby się zakopać żywcem w piwnicy, bo w lustrze widzą olbrzymiego, umierającego wieloryba? No, ciężko się czuć sexy w takim wcieleniu. Ale jeśli choć raz ulegniesz rosnącemu automatycznie pożądaniu, to może polubisz swojego comiesięcznego Dr Hyde - żarliwego, krągłego, z ultra wrażliwymi piersiami. Faceta oczywiście raczej nie należy zmuszać do zabawy w seryjnego mordercę wbrew jego woli. Ale może, jeśli pokażesz mu, że są dni, gdy pół godziny zabawy nie stanowi żadnego estetycznego problemu i on zrobi się bardziej elastyczny kalendarzowo.
Paradoksalnie są mężczyźni, których dopiero to podnieca naprawdę. Na naszym forum znalazła się bardzo poszerzająca horyzonty opowieść pewnego pana, który po miesiączkowym seksie zabrał do domu prezerwatywę i gdy obejrzał ją sobie na drugi dzień w domu „tak się podniecił, że szok”. Odpowiedzieli mu natychmiast mężczyźni, którzy też by chcieli, ale nie wiedzą jak żonę poprosić. Ja myślę, że zwyczajnie.
























