Irygacje pochwy - historia upadku
Żaden inny zabieg higieniczny nie przeżył tak drastycznego zdegradowania - od rewelacyjnej metody antykoncepcyjnej i przyjaciela każdej zdrowej kobiety, stał się symbolem oszołomstwa i wręcz wyzwiskiem…
W połowie dziewiętnastego wieku Dr Charles Knowlton, prekursor antykoncepcji w Stanach Zjednoczonych, rekomendował płukanie pochwy jako najlepszy sposób na uniknięcie niechcianej ciąży. I faktycznie, szybko stała się to najbardziej popularna metoda antykoncepcyjna, zwłaszcza, że wszystkie inne były do 1863 roku nielegalne. Nawet więc zestawy do irygacji początkowo penetrowały tylko czarny rynek w zespół z wibratorami - trzeba było wiedzieć gdzie, kiedy i od kogo magiczną butelkę kupić.

Nie był to oczywiście pomysł całkiem nowy, bo nawet zapiski sprzed naszej ery instruują kobiety do wymywania pochwy, aby usunąć nasienie… a potem do wypijania naparu z oleju, selera i słodkiego piwa.
Wraz z rozwojem feminizmu płukanie pochwy uzyskało wreszcie status zdrowego środka wzmacniania małżeńskiego pożycia bez nadmiaru dzieci i zestawy do dogłębnej higieny zaczęto nie tylko sprzedawać w aptekach, ale też szeroko promować. W latach 50-tych i 60-tych akwizytorki organizowały w domach pokazy dla matek i córek próbując sprzedać szanującym się kobietom jak najwięcej plastykowych zestawów. Oprócz argumentu antykoncepcji irygacje miały być niezbędnym elementem dbania o czystość i zdrowie intymne.
W latach 70-tych w prasie amerykańskiej ukazała się cała seria wysoce szkodliwych z dzisiejszego punktu widzenia artykułów, w których lekarze zachęcali wszystkie panie do płukania… tak jak dziś zachęca się do probiotyków. Dopiero dekadę później pojawiły się pierwsze, zaskakujące badania stawiające znak zapytania na praktyką irygacji - wreszcie zaczęto je bowiem słusznie łączyć z infekcjami, ciążą pozamaciczną i innymi komplikacjami.
Niestety, nawet dziś jeszcze wiele kobiet w płukanie wierzy, bo przecież niż lepszego niż woda i dokładne umycie. I choć ginekolodzy tym razem zgodnie apelują, aby delikatne środowisko wewnętrzne dróg rodnych pozostawić samemu sobie - pomagając tylko florze bakteryjnej poprzez utrzymywanie kwaśności - to w aptekach wciąż dostać można płukanki intymne sprzedawane jako lek na grzybice czy infekcje bakteryjne.
Dla porządku dziennego więc przypominamy - myć należy tylko narządy zewnętrzne: cewkę moczową, wargi sromowe i odbyt - wnętrze pochwy oczyszcza się samo, o ile mu na to pozwolimy. I nawet do tego powierzchownego mycia używać należy tylko i wyłącznie specjalnych płynów przeznaczonych do higieny intymnej - najlepiej z zawartością pałeczek kwasu mlekowego i substancji łagodzących.




























