kom. (0)
56

Filozofia walizki

Są ludzie, którym wystarcza w plecaku śpiwór, zapasowy t-shirt i otwieracz do konserw, są tacy, którzy na wakacje pakują pół szafy i ćwierć garażu. Co będzie w mojej walizce?

Puściwszy się spódnicy nadopiekuńczej rodzicielki, staram się nie przesadzać z praktycznością i stawiam w podróży na romantyzm – koniecznie więc sukienki, korkociąg do wina, ulubiony perfum, bikini… Brzmi pięknie? Niestety, nie wystarczy, o czym boleśnie przekonałam się już nieraz.
Taka na przykład apteczka… Pewnie, że chorować nikt nie chce, ale los nie wybiera i począwszy od prozaicznych skaleczeń, poprzez przeziębienia, zapalenia, a na tropikalnych paskudztwach skończywszy, to autentyczne przypadki z wakacji Kowalskich i Nowaków. Radzę więc pluć przez lewe ramię, aby nie zapeszyć i pakować grzecznie aspirynę, plastry, bandaż elastyczny, coś silnie przeciwbólowego, maść na ukąszenia komarów oraz ich latającej braci, węgiel na przeczyszczenie i środek do dezynfekcji. Nie przyda się? Serdecznie tego życzę.

Filozofia walizki

Do tego dochodzi jeszcze ubezpieczenie na czas transportu, czyli Aviomarin bądź Lokomotiv na nudności, sztuczne łzy do oczu, jeśli lecimy samolotem, żel chłodzący do nóg, jeśli czekają nas godziny siedzenia w jednej pozycji. Pewnie, że da się bez tego, ale po co kusić los. Osobiście, do bagażu podręcznego na podniebne wojaże pakuję też t-shirt, zapas bielizny i szczoteczkę do zębów. Zrozumie ten, kto widział kiedyś brudnego zmęczonego turystę czekającego na lotnisku na zaginiony w Hondurasie bagaż.

O filtrach przeciwsłonecznych, to aż mi głupio pisać… Każdy słyszał przecież, że latem, wszędzie na południe od Bałtyku obnażanie się bez ochrony SPF 30, to misja samobójcza. Może po prostu nie każdemu życie miłe – konstatuję obserwując znajomych.

Ale zejdźmy już z tych katastroficznych wizji tropikalnych gorączek i poparzeń społecznych, bo w końcu sens wakacji to w miarę beztroska zabawa. I tutaj filozofia pakowania zaczyna się różnicować, w zależności od ambicji…

Młoda, spragniona nowego towarzystwa osoba zapakuje więc poza środkami czystości przedmioty luksusowe typu tusz, szminka, brokat (osoba żeńska), żel do włosów, dezodorant, karty do pokera (osoba męska). Bez względu na płeć trzeba zabrać kondomy, bo za pewne grzechy się płaci bardzo długo. Jeśli czeka nas ograniczenie dostępu do błogosławionego przybytku łazienki, radzę zamiast zabijać aspołeczne wonie perfumami, zaopatrzyć się w paczkę nasączanych chusteczek – są specjalne do twarzy, specjalne do miejsc intymnych, dziecięce, które załatwiają wszystko.
Najodważniejsi mogą podróżować bez klapek, ale proszę wziąć pod uwagę, że są lepsze pamiątki z wakacji niż grzybica stóp lub poparzone podeszwy. Okulary słoneczne to oczywiście wymóg mody, zaznaczam jednak, że w całej idei liczy się dobrej jakości szkło anty-UVA, nie zaś ładna opraweczka.
Na wypadek, jakby powyższy wywód nie wyczerpał przedwyjazdowych wątpliwości, proponuję małą listę sprawdzającą rzeczy nie koniecznych, acz dziwnie przydatnych:
  • akcesoria plażowe – bądźmy szczerzy: duży ręcznik to minimalizm… Kapelusz słomkowy, bambusowa mata, gogle do nurkowania, parawan, parasol, dmuchany krokodyl… Jeśli mamy auto kombi, warto potraktować sprawę poważnie.
  • sprzęt elektryczny: aparat fotograficzny wesprze starzejącą się i zwiększającą rozmiary złowionej ryby pamięć (jeśli weźmiemy do niego też baterie), ładowarka do komórki pomoże utrzymać kontakt ze światem, latarka przydaje się zawsze (nawet w Sheratonie zdarzają się awarie energetyczne). Denerwowanie ludzi wokoło przenośnym sprzętem grającym nie jest wymagane nawet od rasowego turysty.
  • kurtka przeciwdeszczowa, pełne buty, długie nogawki i rękawy… niestety, nawet w czerwcu na Sycylii pada z nieba grad, a w krzakach czyhają chmary komarów.
  • publikacje wydawnicze… - może niekoniecznie „Hamlet”, choć ponoć oczytanie wciąż imponuje, ale na pewno przewodnik po okolicznych atrakcjach, słowniczek zwrotów podstawowych, jeśli wiatry zagnają nas poza granice kraju („gomma bucata” to po włosku przebita opona, dowiedziałam się z mojego) oraz coś przyjemnego do czytania na chwile przestojów (deszcze, spóźnione samoloty, czekanie w pogotowiu dentystycznym… do wyboru do koloru).
  • poczucie humoru… ważniejsze niż klapki i aspiryna razem wzięte. Cały urok podróży polega na ich nieprzewidywalności i choć trzeba spodziewać się tylko przyjemnych zaskoczeń, karaluchy na ścianach i tygodniowy brak słońca zdarzają się nagminnie. Wakacje to zaś okres tak niezwykły i dla większości z nas tak rzadki, że po prostu nie ma innej metody jak starać się dojrzeć pełną połowę szklanki, albo nawet pełną ćwierć. W końcu w ostatecznym rozliczeniu nie chodzi o opaleniznę, odespanie zaległości czy pokój z widokiem na morze – podróże to nowi ludzie, nowe doświadczenia, nowe horyzonty i kilka wspaniałych fotek na smutne jesienne wieczory.
Agata Chabierska
OCEŃ
5.00/8  OCEN
Tagi

Skomentuj Filozofia walizki

Autor
Tytuł
Treść

Komentarze (0) - Filozofia walizki

Brak komentarzy do Filozofia walizki - rozpocznij dyskusję i dodaj komentarz

Podobne do Filozofia walizki

Zobacz
ostatnie wydanie tygodnika

Wysłanie formularza jest jednoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu We-Dwoje.pl

konkursy We-Dwoje.pl